PISANIE PRAC

Piszemy prace na zamówienie. Każda z prac przygotowywana jest indywidualnie na zamówienia dla klienta. Nasz kadra zmierzy się z każdym polonistycznym tematem. Więcej informacji:

INFO

ŚCIĄGI WYDRUKOWANE

Opracowaliśmy unikalne zestawy ściąg. Są to gotowe, wydrukowane komplety ściąg, które zostały przygotowane na bieżącą maturę. Więcej informacji o ściągach:

MATURA CD

Dzięki naszej płycie bez problemu przygotujesz się do matury. Na CD umieściliśmy gotowe wypracowania, opracowania, powtórki epok oraz wiele dodatków i bonusów, które pomogą Ci przygotować się do matury. Więcej informacji na temat wypracowań:

INFORMATOR

Strona główna » Matura cd » Ściągi z polskiego wypracowania z polskiego » Wypracowania z polskiego - spis  »  

>>>Kup "matura cd" !!!<<<

 

Wypracowanie to zostało zamieszczone automatycznie poprzez przekonwertowanie plików DOC na TXT. Skutkiem czego niektóre wypracowania są zamieszczone w nieestetyczny sposób za co bardzo przepraszamy wiąże się to z brakiem tabel i formatowania tekstu w plikach txt jak to ma miejsce w oryginalnych plikach doc zamieszczonych na płycie. Zamieszczone wypracowanie jest jedynie elementem informacyjnym i potwierdzającym wielkość naszego zbioru.


Poniżej przedstawione jest jedynie początkowa część wypracowania
znajdującego się na matura cd.
Oczywiście nie przedstawiamy całości
w celu zabezpieczenia się przed kopiowaniem.



SCENA I KORDIAN, młody 15-stoletni chłopiec, leży pod wielką lipą na wiejskim dziedzińcu, GRZEGORZ, stary sługa, nieco opodal czyści broń myśliwską. Z jednej strony widać dóm wiejski, z drugiej ogród... za ogrodzeniem dziedzińca staw, pola - i lasy sosnowe KORDIAN zadumany Zabił się - młody... Zrazu jakaś trwoga Kładła mi w usta potępienie czynu, Była to dla mnie posępna przestroga, Abym wnet gasił myśli zapalone; Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu, Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę, Jak kwiat liściami w niebo otwartemi Chwytam powietrze, pożeram wrażenia. Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi I głazy pytam o iskrę płomienia. Ten staw odbite niebo w sobie czuje I myśli nieba błękitem. Ta cicha jesień, co drzew trzęsie szczytem, Co na drzewach liście truje I różom rozwiewa czoła Podobna do śmierci anioła, Ciche wyrzekła słowa do drzew: „Gińcie drzewa !” Zwiędły - opadły. Myśl śmierci z przyrodzenia w duszę się przelewa; Posępny, tęskny, pobladły Patrzę na kwiatów skonanie I zdaje mi się, że mię wiatr rozwiewa. Cicho. Słyszę po łąkach trzód błędnych wołanie. Idą trzody po trawie chrzęszczącej od szronu I obracają głowy na niebo pobladłe, Jakby pytały nieba: „Gdzie kwiaty opadłe? Gdzie są kwitnące maki po wstęgach zagonu?”- Cicho, odludnie, zimno... Z wiejskiego kościoła Dzwon wieczornych pacierzy dźwiękiem szklannym bije. Ze skrzepłych traw modlitwy żadnej nie wywoła, Ziemia się modlić będzie, gdy słońcem ożyje... Otom ja sam, jak drzewo zwarzone od kiści, Sto we mnie żądz, sto uczuć, sto uwiędłych liści; Ilekroć wiatr silniejszy wionie, zrywa tłumy. Celem uczuć - zwiędnienie; głosem uczuć - szumy Bez harmonii wyrazów... Niech grom we mnie wali! Niech w tłumie myśli jaką myśl wielką zapali... Boże! zdejm z mego serca jaskółczy niepokój, Daj życiu duszę i cel duszy wyprorokuj... Jedną myśl wielką roznieć, niechaj pali żarem, A stanę się tej myśli narzędziem, zegarem, Na twarzy ją pokażę, popchnę serca biciem, Rozdzwonię wyrazami i dokończę życiem. po chwili Jam się w miłość nieszczęsną całym sercem wsączył... myśli - potem nagle obraca się do Grzegorza Grzegorzu, porzuć strzelbę czyścić... GRZEGORZ Jużem skończył. Co mi panicz rozkaże? KORDIAN Chodź tutaj,mój stary... Nudzę się. GRZEGORZ Nie nowina; cóż ja pocznę na to? Chcesz panicz, powiem bajkę, szlachetnie bogatą, Mam ja w szkatule mózgu dykteryjki, czary Po babce mojej starej, co w Bogu spoczywa.- Chcesz pan tej, co się gada? czy tej, co się śpiewa?... Kordian milczy; Grzegorz mówi następującą bajkę: Było sobie niegdyś w szkole Piękne dziecię, zwał się Janek. Czuł za wczasu bożą wolę, Ze starymi suszył dzbanek. Dobry z niego byłby wiarus, Bo w literach nie czuł smaku Co dzień stary bakalarus Łamał wierzby na biedaku, I po setnej, setnej probie Rzekł do matki: „Oj, kobieto! Twego Janka w ciemię bito, Nic nie wbito - weź go sobie!...” Biedna matka wzięła Jana, Szła po radę do plebana. Przed plebanem w płacz na nowo; A księżulo słuchał skargi I poważnie nadął wargi, Po ojcowsku ruszał głową. Wysłuchawszy pacierz złego: „Patrz mi w oczy” - rzekł do żaka- „Nic dobrego! nic dobrego!” Potem hożą twarz pogładził, Dał opłatek i piętaka I do szewca oddać radził... Jak poradził, tak matczysko I zrobiło... Szewc był blisko... Lecz Jankowi nie do smaku Przy szewieckiej ślipać igle. Diabeł mięszał żółć w biedaku, Śniły mu się dziwy, figle; Zwyciężyła wilcza cnota, Rzekł: „W świat pójdę o piętaku!” A więc tak jak był - hołota, Przed terminem rzucił szewca I na strudze do Królewca Popłynął... Jak do wody wpadł i zginął... Matka w płacz, łamała dłonie; A ksiądz pleban na odpuście Przeciw dziatkom i rozpuście Grzmiał jak piorun na ambonie. W końcu dodał: „Bogobojna Trzódko moja, bądź spokojna, Co ma wisieć, nie utonie”. Mały Janek gdzie się chował Przez rok cały, zgadnąć trudno. Wsiadł na okręt i żeglował, I na jakąś wyspę ludną Przypłynąwszy - wylądował... Owdzie król przechodził drogą. Jaś pokłonił się królowi I dworzanom, i ludowi; A kłaniając szastał nogą Tak układnie, że król stary Włożył na nos okulary. I wnet tymże samym torem Dwór za królem, lud za dworem Powkładali szkła na oczy... Owoż król ten posiadł sławę, Jakoby miał wzrok proroczy; I choć stracił oko prawe, Tak kunsztownie lewym władał, Że człowieka zaraz zbadał, Na co mierzy, na co zdatny: Czy zeń ma być rządca kraju, Czy podstoli, czy też szatny... Lecz tą razą, wbrew zwyczaju, Król pan oczom nie dowierza: Czy żak Janek na tancerza? Czy na rządcę dobry kraju? Więc zapytał: „Mój kochanku,. Jak masz imię?” „Janek”. „Janku, Coż ty umiesz?” „Psóm szyć buty” „A czy dobrze?” „Oj tatulu! Czyli raczej, panie królu! Jak szacuję, ręczyć mogę, Że but każdy ostro kuty I na jedną zrobię nogę, Czyli raczej na łap dwoje... To na zimę. - Z letnich czasów But o jednym szwie wystroję Na opłatku bez obcasów; A robota takiej wiary, Że psy puszczaj na moczary, Suchą nogą przejdą stawy”. „Masz więc służbę, złotem płacę - Rzekł do Janka pan łaskawy I za sobą wiódł w pałace. A gdy dzień zaświtał czwarty, Szły na łowy w butach charty; A szewc chartów w aksamicie Przy królewskiej jechał świcie; Złoty order miał na szyi, W trzy dni został szambelanem, W sześć dni rządcą prowincyji, W dni dwanaście został panem. Starą matkę wziął z chałupy, Król frejliną ją mianował. A plebana pożałował W biskupy... KORDIAN Cha! Cha! cha! przednia powieść. GRZEGORZ A widzi pan, widzi, Jak zabawiłem gadką... Niech się pan nie wstydzi, W tej powieści moralna kryje się nauka. KORDIAN Jaka? pawiedz mi, stary. GRZEGORZ A któż jej wyszuka? Dość, że jest sens, powiadam. KORDIAN Wierzę. GRZEGORZ Trzeba wiary. Bo widzi panicz, kiedy gada sługa stary, To w słowach dziecku dawać nie będzie trucizny. Błąkałem się ja długo z dala od ojczyzny. I tak mi było ciężko od tęsknego żalu, Że żołnierze ciesali kołki na wąsalu; Odcinając się szablą, nie brałem pociechy, Bo żadnych kłosów ludziom nie wysieją śmiechy, A smutek niby mądra książka w sercu żyje I mówi wiele rzeczy, i człowiek nie gnije Jak muchomór pod sosną, lecz zbiera po szczypcie Przestrogę do przestrogi... Byłem ja w Egipcie! Ponoś no o tej walce nie mówiłem panu? Czy wolno? KORDIAN Mów! mów, stary. GRZEGORZ kręcąc wąsa Daj go tam szatanu Kaprala... tęgi człowiek!... Wywiódł wojsko w pole, Nie w pole, w piaski raczej; równo jak po stole, Otwarto na wsze strony, kędyś wzrok obrócił, Oko biegnąc po piaskach Boga szuka w niebie. Wódz szyki w pięć kwadratów sprawił ku potrzebie I niby pięć gwiazd jasnych na pustynie rzucił. Mnie, świecącemu w jednej, widać było cztery. Przed walką, przypominam, śmiech nas ruszył szczery; Bo trzeba panu wiedzieć: na wojska ogonie Snuły się z bagażami osły... przy bagażach Przywlekli się z Francyji w bagnetów zachronie Mędrkowie, co to baśnie piszą w kalendarzach. Gardziliśmy jak Niemcem tą chmurą komorów, Tą psiarnią, co jak truflów wietrzyła kamieni; Więc gdy do walki wiele stanęło pozorów, Zawołaliśmy głośno: Osły i uczeni! Chowajcie się w kwadraty! dalej za pas nogi! Dalibóg, korzystali z łagodnej przestrogi. Przyznam się jednak panu, że choć żołnierz bitny, Przed walką byłem nieco nad zwyczaj panury.- Jak dziś pamiętam, z dala lał się Nil błękitny, Dalej jakiegoś miasta widać było mury; I nad głowami niebo czyste, bez obłoku, A powietrze, choć bardzo jasne, grało w oku, Nad katafalkiem niby od gromnic płomyki... Lecz co najbardziej ludu zadziwiło szyki, To były owe wielkie, murowane góry; Stąd by je było widzieć, gdyby nie Karpaty I gdyby z nieba można zetrzeć wszystkie chmury. Wtem wódz przyjechał konno... zagrzmiały wiwaty, Acz bez winnych kielichów. Wódz wskazał na wieże I rzekł: Soldats! , co znaczy powiedział: Żołnierze! Słyszałem wszystko; wódz rzekł: Patrzcie, wojownicy! Ze szczytu piramidy - co znaczy: z dzwonnicy- Ze szczytu tych piramid sto wieków was widzi . Więc spojrzałem, gdzie wskazał po nieba błękicie; Aż tu patrz... niech kto ze mnie jak z prostaka szydzi, Opowiem... Klnę się panu, na piramid szczycie, Jak w kościołach sławnego malują Michała, Taki stał rycerz, w zbroi, promiennego ciała, I płomienistą dzidą przebijał z wysoka Wijącego się z dala na pustyni smoka, Co ku nam leciał w chmurze kurzawy i piasku. Sto dział zagrzmiało, oczy zgubiłem od blasku. A kiedym wzrok odpytał, aż tu mameluki Krzywymi nas szablami dziobią gdyby kruki, To końmi do ucieczki obróceni wrzkomo Siadają na bagnetach jak małpy. KORDIAN Cóż dalej?... GRZEGORZ A wstydźże się pan pytać, każdemu wiadomo, Żeśmy zawsze łamane parole wygrali, I gdyby nie ta dżuma... Ale pan nie słucha!.. KORDIAN zamyślony, mówi sam do siebie Wstyd mi! Starzec zapala we mnie iskrę ducha. Nieraz z myślą zburzoną w ciemne idę lasy, Szczęk broni rzucam w sosen rozchwianych hałasy, Widzę siebie wśród świateł czarodziejskich sławy, Wśród promienistych szyków; szyki wstają z ziemi, Ziemia wstaje jak miasto odgrzebane z lawy... Głupstwo... dzieciństwo marzeń... Z myślami takiemi Nie śmiałbym się wynurzyć przed starców rozsądkiem, Więc szukam - kogo? - sługi, co rozwlekłym wątkiem Snuje głupie powieści. myśli... potem nagle do Grzegorza Idź sobie, Grzegorzu ! Jak się panna na konną przechadzkę wybierze, Dasz mi znać. GRZEGORZ Panicz może dziś nie dospał w łożu? Bo starego odpędza jak natrętne zwierzę. Bywszy niegdyś w niewoli; znałem ja młodziana, Co miał wiele nauki, nie gardził mną przecie I dziękował za powieść, gdy dobrze dobrana. Było to piękne wcale i szlachetne dziecię! Smutno skończył ! KORDIAN Cóż, umarł? GRZEGORZ A gdzie tam, mój panie! KORDIAN Więc żyje! GRZEGORZ Oj, nie żyje! Gdy nas Rosyjanie Wzięli w dwunastym roku, spędzili jak trzodę I na Sybir zawiedli... Dwóchset naszych było, Wiarusy kęs nadpsute, oficerstwo młode; A jak wzajem sprzyjali, wspomnieć starcu miło, Jeden drugiemu nigdy nie powie, jak: Bracie , Chleb łamią jak opłatki, w jednej chodzą szacie. Ten, o którym rzecz wiodę, zwał się Kazimierzem. Otóż kiedy się Moskal pastwił nad żołnierzem, Pan Kazimierz za wszystkich cierpiał, potem z głowy Dobył myśli - zawołał na tajemne zmowy I odkrył zamiar wcale dostojny; bo śmiały. Nie szydź, panie, kto kupi niewolą włos biały, Ten rozpaczy szalonej w ludziach nie potępi. Więc on myślał, że straże kozackie wytępi, Zmarłym wydrze żelazo i polskie wiarusy Do Polski odprowadzi... Poznali się Rusy Na malowanych lisach; wywiedli na pole; Cały nas pułk Baszkirów ostąpił w półkole, Wołga stała za nami... pułkownik tatarski Przeczytał głośno niby jakiś dekret carski, A w tym dekrecie stało, aby polskie jeńce Rozdzielić na dziesiątki i w pułki powcielać. Wtenczas nasze wiarusy wziąwszy się za ręce Krzyknęli: „Nie pójdziemy ... Zamiast nas wystrzelać Czy wierzysz pan, że owe tatarskie szatany Rzucali nam na szyje rzemienne arkany, Właśnie jakby na koni zdziczałych tabuny. Oh! co czułem, to z sobą poniosę do truny! Związaliśmy się wszyscy rękoma co siły... Pamiętam, z prawej strony - nie, z lewej, od serca- Stał przy mnie żołnierz wiekiem, ranami pochyły, Ku niemu zwinął koniem baszkirski marderca; Więc biedak rękę moją na kształt szabli ścisnął, Potem ociężał na niej, bezwładny obwisnął, Patrzę mu w twarz, posiniał cały na kształt trupa, Oczy wybiegły, szyja związana pawrozem, Tu Baszkir zaciął konia, koń spięty dał słupa, Skoczył - a starzec jak koń uwiązany lozem Pociągnął się po piasku, po krzemiennej warście. Widziałem na krzemieniach włosów siwych garście, Z krwi wyrwane kroplami... Koń leciał jak strzała, Już trup ...

 

>>>Kup "matura cd" !!!<<<

SZYBKA ŚCIĄGA








Lektury - spis. Jak pisać.

PRZYDATNE INFORMACJE

» bezpłatna powtórka przed maturą z WOS’u

» wiosenny semestr na Uniwersytecie

» internetowe warsztaty dla maturzystów

» salon edukacyjny Perspektywy 2011

» konkurs na najciekawszą trasę wycieczki

» weź udział w projekcie edukacyjnym

SZUKANE W PORTALU

» karta pracy tadeusz borowski odpowiedzi

» wiersz o roztargnionej królewnie

» czyje portrety znajdują się w gabinecie szymona gajowca

» spotkania z klasykami literatury wsip

» spotkania z klasykami literatury wsip

» życzenia urodzinowe w średniowiecznym stylu

więcej...

Ściągi, wypracowania, pisanie prac, prace na zamówienie, charakterystyki, prace przekrojowe, motywy literackie, opisy epok, ściągi i wypracowania z polskiego, historii, geogfafii, biologi, matura
www.e-buda.pl - ściągi i wypracowania

Copyright © 2011 e-buda.pl